MKS Dąbrowa Górnicza odniósł swoje trzecie zwycięstwo w sezonie koszykarskim, pokonując WKS Śląsk Wrocław 97:80. Koszykarze z Wrocławia ponownie mieli trudności w starciu z dobrze grającym przeciwnikiem, co poskutkowało drugą porażką w lidze.
Wrocławianie przystąpili do meczu po przegranej we Wrocławiu z Napoli, ale przedtem odnieśli dwa zwycięstwa, co pozwalało im na dobre nastroje. MKS, koncentrujący się na rozgrywkach ligowych, rozpoczął sezon od bilansu 2-0 i zdołał poprawić ten wynik w ostatnim meczu.
Od początku spotkania było jasne, że WKS nie ma swojego dnia. MKS zdominował grę, prowadząc pewnie. Po remisie 15:15, drużyna gości straciła rytm, a gospodarze znów zbudowali przewagę. MKS zakończył pierwszą kwartę serią 9:0, a w drugiej kwarcie wykonał kilka celnych rzutów za trzy punkty, zwiększając przewagę do 20 punktów. WKS próbował odrobić straty w trzeciej kwarcie, jednak nie wykorzystał szansy na zmniejszenie różnicy i ostatecznie MKS wygrał mecz różnicą 17 punktów.
Najwięcej punktów dla WKS zdobył Malik Parsons, który w 22 minuty gry zdobył 21 punktów. Robinson dodał 13 punktów, ale zespół jako całość miał problemy ze skutecznością rzutów, szczególnie za trzy punkty (5/23), podczas gdy MKS notował 12 celnych rzutów na 23 próby. Dodatkowo, MKS dominował w innych aspektach gry, takich jak asysty, zbiórki i bloki.
Następne spotkanie WKS rozegra na wyjeździe w środę przeciwko Niners Chemitz w EuroCup, a powróci na ligowy parkiet w sobotę, kiedy Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz przyjedzie do Hali Orbita.
MKS Dąbrowa Górnicza – WKS Śląsk Wrocław 97:80 (24:15, 25:17, 26:23, 22:15)
MKS: Kounts 24, Musiał 14 (3), Boone 14 (1), Hyatt 9 (2), Hall 9 (1), Peterka 9 (1), Piechowicz 6 (2), Nagel 6, Woroniecki 6 (2), Wojdała
Śląsk: Parsons 21 (1), Robinson 13 (1), Hickey 9 (1), Scruggs 9, Moore 8, Nizioł 7, Egbunu 7, Wrzeszcz 6 (2), Sternicki, Kulikowski, Czerniewicz
