W piątek, 11 września o godzinie 19.00, odbędzie się koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Maestra Jerzego Maksymiuka. Wciąż dostępne są bilety na to wydarzenie, które jest częścią Festiwalu Wratislavia Cantans.
Magdalena Talik pyta Maestra o jego metody pracy z partyturami, w szczególności o używanie kredek w kolorach czerwonym i niebieskim.
Jerzy Maksymiuk: Niebieski kolor służy do podkreślenia konstrukcji utworu, a czerwony zaznacza najważniejsze elementy. Tylko ja potrafię odczytać te zapiski na stronach.
Muzyka wymaga wyraźnych struktur i detali, które są kluczowe w każdym utworze. Przytoczył przykład „Four Sea Interludes” Benjamina Brittena, wskazując, że użycie dzwonów zawsze sygnalizuje coś istotnego.
Magdalena Talik przywołuje rozmowę dyrektora NFM Andrzeja Kosendiaka z Maestrem na temat programu koncertu.
Tak, uzgodniliśmy utwory Brittena oraz „Symfonię Psalmów” Strawińskiego i poemat „La mer” Debussy'ego. Strawiński to niezwykły styl i oryginalność, a Debussy tworzył harmonie, które popychały muzykę w przyszłość.
Debussy tworzył lekką harmonię, a jego techniki mają ogromny wpływ na muzykę filmową. Po części podzieliłem muzykę na dwa okresy - przed Debussym i po nim.
Z kolei Strawiński to mistrz, którego utwory brzmią wyjątkowo i swojsko. Doceniam wysiłek Brittena, który przyczynił się do rozwoju muzyki angielskiej.
Talik odnosi się do pamięci Maestra i jego nawyku noszenia partytury.
Opowiadam historię z noweli Turgieniewa, w której mówi się o pozorach wiedzy. Występy bez partytury mogą być jedynie popisami. Lepiej znać utwór i przygotować go starannie przed próbą.
Igor Strawiński mawiał: „Nie potrzebuję, aby pan wkładał serce. Proszę grać, co napisałem.”
Talik pyta o dyrygentów, którzy zrobili na Maestrze wrażenie.
Podziwiałem Bohdana Wodiczkę, który zaproponował mi dyrygowanie w Carnegie Hall. Szanuję też Pawła Kapułę, który zauważył w partyturze coś, co mi umknęło.
Maestro wspomina o swoich powrotach do Wrocławia i pracy nad filmami.
Moje pierwsze występy w Wrocławiu miały miejsce, gdy byłem nieznanym dyrygentem. Twórcy z tego miasta, jak Paweł Mykietyn czy Marek Pijarowski, są znakomici. Cenię Pijarowskiego za jego utalentowane podejście do muzyki.
Maksymiuk podkreśla, że muzyka powinna być wykonywana na żywo, nie nagrywana. „Muzyki nie trzeba nagrywać, trzeba ją grać na koncercie,” mówi. Mówi również, że nadchodzące utwory z konceru są odpowiednie na światowym poziomie, w tym „Symfonię Psalmów” Strawińskiego i poemat „Morze” Debussy’ego.
Podobno Debussy nie widział morza, ale mógłby stworzyć wspaniałą wizję jego piękna na podstawie swojej wyobraźni. Maksyimiuk dodaje, że wrocławska sala NFM ma dla niego wyjątkowe znaczenie, doceniając jej ciepło i przyjazną atmosferę.
Jerzy Maksymiuk, ur. w 1936 r. w Grodnie, jest wybitnym dyrygentem i kompozytorem.
W 1972 r. założył Polską Orkiestrę Kameralną i rozpoczął międzynarodową karierę, dyrygując w wielu renomowanych orkiestrach. Jerzy Maksymiuk współpracował z wieloma prestiżowymi orkiestrami, m.in. London Symphony Orchestra i Orchestre National de France, tworząc znaczący dorobek artystyczny.

