Wrocławski dyrektor sportowy Aleksander Leńczuk relacjonował swój wyjazd do Las Vegas na NBA Summer League. Udział w tej imprezie pozwolił mu nie tylko na obserwację zawodników, ale także na nawiązanie kontaktów z agentami, przedstawicielami klubów oraz innymi osobami związanymi z koszykówką.
W rozmowie podkreślił, że głównym celem jego wizyty było budowanie relacji w środowisku sportowym, spotkania z menedżerami i dyrektorami sportowymi. Leńczuk zaznaczył, że udało mu się osobiście porozmawiać z agentem Kuby Urbaniaka, co określił jako istotny aspekt wyjazdu.
Dodatkowym celem była obserwacja graczy z myślą o ich potencjalnym pozyskaniu w przyszłości. Zauważył, że zawodnicy często mają wysokie oczekiwania, marząc o grze w NBA. Jednocześnie zauważył, że sytuacja wielu z nich zmienia się, gdy nie otrzymują propozycji od klubów NBA, co może otworzyć ich na inne opcje. Wskazał, że tacy zawodnicy mogą pojawiać się w ofertach przedstawianych przez agentów w kolejnych latach.
Leńczuk natknął się na Brada Stevensa, generalnego menedżera Boston Celtics, jednak w tłumie trudno było nawiązać dłuższą rozmowę. Udało mu się jedynie zrobić pamiątkowe zdjęcie. Zdecydowanie więcej czasu poświęcił na rozmowę z Jordim Fernándezem, trenerem Brooklyn Nets, który zwrócił uwagę na postępy zawodników w krótkim czasie.
Wrocławski dyrektor sportowy ocenił również organizację wydarzenia. Zauważył, że w Polsce brakuje obiektów zdolnych do organizacji tak dużych imprez, choć hala w Las Vegas spełnia swoje funkcje. Stwierdził, że widoczne było duże zainteresowanie kibiców konkretnymi zawodnikami, zwłaszcza tymi, którzy zostali wybrani w drafcie.
Kiedy zapytano go o największe zaskoczenia po kilku dniach na Summer League, Leńczuk powiedział, że zaskoczyła go ogromna liczba osób związanych z koszykówką, które rocznie gromadzą się na tym wydarzeniu, oraz ich otwartość w rozmowach. Podkreślił również znaczenie bezpośredniego obcowania z zawodnikami i menedżerami, co pozwala na lepsze rozeznanie na rynku i podejmowanie przyszłych decyzji.

