W niedzielnym spotkaniu na stadionie we Wrocławiu kibice byli świadkami intensywnego i fizycznego pojedynku. Mecz rozpoczął się od zdecydowanego ataku gości, którzy przejęli piłkę już w drugiej akcji. Jednak to gospodarze jako pierwsi zdobyli punkty dzięki celnej próbie Jakuba Ciurkota z dystansu.
W dalszej części pierwszej połowy miała miejsce dynamiczna wymiana akcji, w której obie drużyny miały swoje szanse. Pantery zdobyły dodatkowe punkty po udanym zablokowaniu podań. Do przerwy Wikingowie prowadzili różnicą dziewięciu punktów.
W drugiej połowie Austriacy grali bezbłędnie, stopniowo powiększając swój dorobek punktowy. Choć Pantery ostatecznie przegrały, wyróżnił się Mike Harley Jr. z 11 złapanymi podaniami na 181 jardów oraz dwoma przyłożeniami. Debiutujący hiszpański wide receiver Juan Flores-Calderon również zdobył punkty dla gospodarzy.
Patryk Guk, linebacker Panter, zauważył, że Vienna Vikings zagrali zdyscyplinowany futbol, a ich zespół również pokazał się z dobrej strony, choć popełnili więcej błędów, co miało wpływ na wynik.
Wikingowie wykorzystali błędy Panter
Wrocławianie starali się, jednak mecz z tak wymagającym rywalem jak Vienna Vikings ujawnił, że do zwycięstwa potrzebna jest perfekcja w każdym aspekcie. Trener Dave Likins podkreślił, że drużyna musi lepiej reagować na przewagi przeciwnika oraz poprawić dyscyplinę w kluczowych momentach.
Likins zwrócił także uwagę na niewykorzystane okazje, które wpłynęły na wynik meczu i zaznaczył, że zespół musi być lepiej przygotowany do kolejnych spotkań.
Najpierw Paryż, potem Berlin
Pomimo porażki, trener z optymizmem patrzy w przyszłość. Pantery Wrocław w najbliższym meczu europejskich rozgrywek zmierzą się na wyjeździe z Paris Lights 6 czerwca, a za dwa tygodnie, 14 czerwca, podejmą na Tarczyńskim Arenie Berlin Thunder. Bilety na to spotkanie są już dostępne w serwisie Eventim.

