Wall Art to firma specjalizująca się w artystycznych tapetach. Jaki był impuls do założenia takiego biznesu?
Nasza działalność obejmuje projektowanie, produkcję oraz sprzedaż tapet na wymiar, które bardziej przypominają murale niż tradycyjne tapety, znane z lat 60., 70. i 80. W krajach zachodnich termin „mural” często odnosi się do tapety, tworzącej jeden, spójny obraz na całej ścianie, w tym kierunku postanowiliśmy się rozwijać. Nasza wyróżniająca cecha to fakt, że większość wzorów bazuje na autentycznych dziełach sztuki. Około 70% naszej kolekcji powstaje na podstawie obrazów, grafik czy płaskorzeźb dostarczanych przez artystów, które następnie cyfryzujemy i przygotowujemy do druku wielkoformatowego, zachowując jakość oryginału.
Ilu artystów współpracuje z Wall Art?
Obecnie współpracujemy z niemal 30 twórcami. Część z nich sami znajdujemy, ale wielu zgłasza się do nas. Staramy się jednak dbać o różnorodność stylów. Jeśli nowy artysta tworzy w podobnym stylu do już współpracujących z nami, zazwyczaj nie podejmujemy współpracy, aby zapewnić klientom unikalność i nowość.
Co roku powstaje do 80 nowych wzorów
Jak często wprowadzane są nowe kolekcje?
Każdego roku dodajemy od 50 do 80 nowych wzorów do naszego katalogu, który ciągle się rozwija. Co ważne, wcześniejsze kolekcje nie są wycofywane, co sprawia, że nasze portfolio jest naprawdę obszerne.
Co wyróżnia Wall Art na tle konkurencji?
Przede wszystkim oryginalne wzornictwo oraz współpraca z artystami. Nie kopiujemy aktualnych trendów i unikamy wtórności. Klienci często zwracają uwagę na wysoką jakość naszych materiałów. Nasze tapety są trwałe - nie blakną, nie odklejają się, ani nie uszkadzają. Chociaż dla biznesu może to nie być korzystne, że tapeta może się znudzić zanim się zniszczy, to właśnie o to nam chodzi. Dodatkowo oferujemy gwarancję satysfakcji, co oznacza, że nawet produkty wykonane na wymiar mogą być wymienione, jeśli nie zostały zamontowane. Zwrócone wzory trafiają do outletu, a dochód z ich sprzedaży przeznaczamy na cele charytatywne, w tym wsparcie hospicjum w Lublinie oraz schroniska dla zwierząt we Wrocławiu.
Beż i harmonia wśród wnętrz
Jakie trendy wnętrzarskie są popularne wśród klientów?
Klienci preferują beżowe odcienie. Wybierają spokojne, harmonijne wnętrza z motywami natury i pejzaży. Wzory, które mamy w ofercie od dziesięciu lat, wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem, co świadczy o ponadczasowości sztuki. Coraz częściej pojawiają się także odważniejsze realizacje, szczególnie dzięki współpracy z architektami wnętrz, co mnie cieszy, jako miłośniczkę kolorów.
Wall Art dysponuje sporym zespołem?
Tak, obecnie w siedzibie we Wrocławiu pracuje blisko 20 osób. Dział graficzny liczy pięciu pracowników, nie wszyscy są zaangażowani w projektowanie wzorów. Zatrudniamy także grafików technicznych, osoby odpowiedzialne za marketing, social media oraz komunikację wizualną marki. W praktyce każdy uczestniczy w procesie twórczym.
Od reklamy do designu wnętrz
Jak rozpoczęła Pani swoją drogę zawodową?
Firmę założyłam z moim mężem w wieku 20 lat, zaraz po pierwszym roku studiów. Początkowo działaliśmy w branży reklamowej, zajmując się oklejaniem samochodów, witryn i produkcją plakatów. Obsługiwaliśmy duże marki, takie jak Tarczyński, IMB, Albę czy EY. Z czasem zauważyliśmy, że w branży reklamowej trudno budować wartość opartą na jakości i designie. Wall Art początkowo był dodatkiem do działalności reklamowej, ale wkrótce okazało się, że dekoracje ścienne mają znacznie większy potencjał, a ja lepiej odnajduję się w świecie wnętrz.
Pani wykształcenie nie jest związane z projektowaniem?
Nie, studiowałam administrację na Wydziale Prawa, co przydaje się w prowadzeniu firmy. Dziś pewnie wybrałabym coś bardziej powiązanego z projektowaniem, ale uważam, że najwięcej wiedzy zdobywa się w praktyce. Dlatego przy rekrutacji bardziej interesują mnie umiejętności, doświadczenie i talent niż formalne wykształcenie.
10 lat spełniania „obietnicy piękna”
Jakie są plany rozwoju firmy na przyszłość?
Chcemy rozwijać sprzedaż zagraniczną, mimo że dostrzegamy ogromny potencjał na rynku polskim. Możliwe, że będziemy musieli powiększyć zespół. W ostatnich latach skupiliśmy się na uporządkowaniu procesów wewnętrznych, wdrożeniu systemów zarządzania produkcją i automatyzacji sklepu internetowego. Klienci mogą teraz kadrować tapetę pod swoją ścianę bez konieczności przygotowywania wizualizacji przez grafika. Wciąż widzimy duże możliwości w obszarze automatyzacji i zastosowania sztucznej inteligencji.
Wall Art obchodzi 10-lecie działalności. Jak ocenia Pani tę drogę?
To była ogromna lekcja w przedsiębiorczości oraz współpracy z ludźmi. Ważne są dla mnie wartości, na których opieramy naszą firmę: odpowiedzialność, troska i otwarta komunikacja. Odpowiedzialność oznacza, że bierzemy ją za nasze działania i dbamy o wysoką jakość produktów, aby klienci czuli, że spełniliśmy naszą „obietnicę piękna”. Dlatego koncentrujemy się na każdym etapie procesu, od projektu po montaż. Szkolimy wykonawców, aby klienci trafiali do sprawdzonych specjalistów. Uważam, że rola przedsiębiorcy to nie tylko sprzedaż, ale także pomoc klientowi w unikaniu błędów i dbanie o to, by dobrze wydawali swoje pieniądze.
Dziękuję za rozmowę.

